A23a: Królewski lodowy kolos znika w oczach. Oto, ile mu zostało.

Wyobraź sobie obiekt tak ogromny, że potrafi przez dekady tkwić uwięziony w morskim dnie, by nagle ruszyć w podróż przez ocean. A23a, jeden z najdłużej żyjących i największych lodowych gigantów w historii, dziś stoi u progu swojego końca. Naukowcy z niedowierzaniem obserwują, jak jego resztki topią się w zaskakującym tempie. Czy to już ostatnie tygodnie istnienia tej legendy? Okazuje się, że ostatnie miesiące przyniosły gwałtowne zmiany.

Podróż godna legendy

Przez prawie 40 lat A23a był prawdziwym rekordzistą. Kiedy po raz pierwszy oderwał się od Antarktydy w 1986 roku, jego powierzchnia sięgała 4 tysięcy kilometrów kwadratowych – to niemal dwukrotnie więcej niż powierzchnia Londynu! Po oderwaniu od szelfu lodowego Fildchnera, przez ponad trzy dekady pozostał niemal nieruchomy, zakotwiczony w mule. Dopiero od 2020 roku zaczął powoli dryfować, rozpoczynając swoją epicką podróż.

Niespodziewana zmiana tempa

To, co fascynowało naukowców przez lata, to jego niezwykła trwałość. Nawet na początku 2025 roku, po 39 latach od powstania, A23a wciąż był olbrzymi. „Jego podróż jest naprawdę imponująca pod względem długowieczności,” zauważa dr Christopher Schuman, badacz pracujący na Uniwersytecie Maryland. Jednak to, co działo się później, zaskoczyło wszystkich.

Szybki koniec króla

Sytuacja zmieniła się diametralnie w 2025 roku. W ciągu zaledwie kilku miesięcy A23a stracił około ćwierci swojej masy. Olbrzymie bloki lodu zaczęły odrywać się jeden po drugim, podczas gdy ciepłe wody oceanu systematycznie podmywały jego podstawę i brzegi. Do połowy 2025 roku A23a przestał być już największym lodowcem na świecie.

Fizyka na służbie zniszczenia

Szczególnie dotkliwe okazało się żeglowanie nad podmorskim podniesieniem w pobliżu Południowej Georgii.

Tamtejsze warunki, połączenie mechanicznych naprężeń i cieplejszej wody, doprowadziły do masowego rozpadu lodu. Powstały nowe fragmenty, jak A23g, A23h i A23i, które otrzymały własne nazwy. „To było fascynujące obserwować, jak przez dekady pozostawał stabilny, a potem rozpadł się w ciągu jednego roku,” mówi dr Kathryn Walker z Oceanographic Institute Woods Hole.

Ostatni etap: topnienie w słońcu

Latem na półkuli południowej, zwłaszcza w grudniu 2025 roku, rosnące temperatury jeszcze przyspieszyły proces. Na powierzchni A23a pojawiły się głębokie, **niebieskie jeziora** – to wyraźny znak, że lód topnieje nie tylko od dołu, ale i od góry. „To było piękne do oglądania, ale to oczywisty sygnał, że lodowiec staje się coraz bardziej kruchy,” komentuje prof. Mike Meredith z British Antarctic Survey.

Wybuchowe rozpadanie i gorąca kąpiel

Nastąpił proces tak zwanego „hydrospękania”. Topniejąca woda wsiąkała w szczeliny, poszerzała je i przyspieszała rozpadanie. Woda gromadząca się wewnątrz doprowadziła do niemal „wybuchowego” niszczenia fragmentów lodu, zjawiska znanego jako „melanż”. Między 11 a 22 lutego 2026 roku, A23a pokonał ponad 700 kilometrów, wpływając na wody o temperaturze około 10°C. „To jak kostka lodu w napoju. Rozpuszcza się w mgnieniu oka,” podsumowuje dr Schuman.

Prognozy? Kilka tygodni.

Na dzień 5 marca 2026 roku powierzchnia A23a skurczyła się do około 180 kilometrów kwadratowych. I choć naukowcy przestaną go monitorować, gdy zmniejszy się do 70 km², prognozy są jednoznaczne. „Wszelkie ślady prawdopodobnie znikną za kilka tygodni, nie dłużej,” przewiduje prof. Adrian Luckman z University of Swansea.

To koniec pewnej epoki w obserwacji lodowych gigantów. Ale czy to oznacza koniec podobnych zjawisk? Jak zmieniający się klimat wpłynie na przyszłość Antarktydy?

Tomasz Lewandowski
Tomasz Lewandowski

Pasjonat optymalizacji codzienności i fan nowoczesnych gadżetów. Od lat testuję na własnej skórze internetowe porady, oddzielając fakty od mitów. Moim celem jest dostarczanie treści, które realnie pomagają w domu, pracy i rozwoju osobistym. Nie lubię tracić czasu, dlatego piszę krótko i na temat.

Artykuły: 1038

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *