Po latach przerwy. Rosyjska rakieta Pro-M znów leci w kosmos. Oto co musisz wiedzieć

Pamiętasz te emocje, gdy patrzyliśmy w nocne niebo, marząc o gwiazdach? Dziś okazuje się, że coś, co wydawało się technologią z przeszłości, wraca do gry. Właśnie wystartowała potężna rakieta – Pro-M. Jej powrót to nie tylko techniczny sukces, ale sygnał, że pewne stare rozwiązania wciąż mają przeznaczenie, nawet gdy na horyzoncie pojawiają się nowsze alternatywy. Zobaczmy, dlaczego ten start jest ważniejszy, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Powrót legendy z kosmodromu Bajkonur

Właśnie usłyszeliśmy o udanym starcie rakiety nośnej ciężkiej klasy „Proton-M” z kosmodromu Bajkonur. Tym razem na pokładzie znalazł się moduł przyspieszający DМ-03 oraz, co kluczowe, satelita hydro-meteorologiczny „Elektro-L” nr 5. To wydarzenie, o którym informuje Roskosmos, nie jest przypadkowe. Odbyło się ono na tym samym placu startowym, który od lat służy rakietom z serii „Proton”.

Misja „Elektro-L”: Oko na pogodę

Satelity z serii „Elektro” to coś więcej niż tylko kosmiczne punkty. Ich zadaniem jest nieprzerwane monitorowanie warunków pogodowych na Ziemi. Krążą na wysokości około 36 tysięcy kilometrów, niemal nieruchomo wisząc nad jednym punktem planety. Dzięki nim meteorolodzy mają stały obraz sytuacji. Obecnie na orbicie pracują już trzy satelity tego typu: „Elektro-L” nr 2, 3 i 4.

„Proton-M”: Powrót po niemal trzyletniej przerwie

Ten konkretny start ma szczególne znaczenie dla Rosjan. To odrodzenie „Protona-M” do aktywnej służby po niemal trzyletniej przerwie. Ostatni raz ta potężna maszyna wzbiła się w kosmos w marcu 2023 roku. Taka przerwa w operacjach czegoś, co jest filarem kosmicznego programu, zawsze budzi pytania. Nikt nie chce, aby technologiczny gigant ot tak został odstawiony w kąt.

Co wiemy o „Proton-M”?

„Proton-M” to dziecko rodziny rakiet nośnych „Proton”, które swoje korzenie mają w latach 60. ubiegłego wieku. Zaprojektowane pod okiem Władimira Czełomieja, były i wciąż są wykorzystywane do wynoszenia różnorodnych ładunków – od satelitów nawigacyjnych i wojskowych, po sondy planetarne. Konstrukcyjnie jest to rakieta jednokrotnego użytku, trójstopniowa, prawdziwy kolos. Osiąga do 58,2 metra wysokości, ma 7,4 metra średnicy i startuje z masą około 705 ton. Jest w stanie wynieść blisko 24 tony na niską orbitę Ziemi.

Warto jednak zaznaczyć, że radziecka (dziś rosyjska) konstrukcja wchodzi w swoją końcową fazę. Już w 2018 roku szef Roskosmosu, Dmitrij Rogozin, zapowiadał zakończenie projektu „Proton”. Docelowo ma go zastąpić nowa, ciężka rakieta „Angara-A5”, uważana za bardziej ekologiczną.

Kryzys rosyjskiego przemysłu kosmicznego?

Sam start „Protona-M” nie obył się jednak bez komplikacji. Pierwotnie zaplanowano go na 15 grudnia, ale został przełożony z powodu wykrycia wad w module przyspieszającym. Tego typu opóźnienia nie są typowe dla Rosji i, zdaniem ekspertów, mogą świadczyć o pewnych problemach, z jakimi boryka się tamtejszy przemysł kosmiczny.

Przypomnijmy, że w listopadzie podczas jednego z wcześniejszych startów rakiety doszło do uszkodzenia platformy startowej na Bajkonurze. Uszkodzony został segment pod stanowiskiem startowym, co uniemożliwiło dalsze starty ludzi w kosmos. To zdecydowanie nie napawa optymizmem.

Co to oznacza w praktyce?

Dziś widzimy powrót „Proton-M”, który jest symbolem pewnej epoki. Z jednej strony, świadczy o sile i doświadczeniu w przemyśle kosmicznym. Z drugiej, skłania do refleksji nad przyszłością i tym, jak radzi sobie branża, która ma być przecież lokomotywą postępu. Czy „stare konie” jak „Proton-M” jeszcze długo będą ciągnąć ten wóz, czy może zmiana warty na bardziej ekologiczne i nowocześniejsze rozwiązania jest nieunikniona?

Masz jakieś swoje przemyślenia na temat przyszłości rosyjskiego programu kosmicznego?

Tomasz Lewandowski
Tomasz Lewandowski

Pasjonat optymalizacji codzienności i fan nowoczesnych gadżetów. Od lat testuję na własnej skórze internetowe porady, oddzielając fakty od mitów. Moim celem jest dostarczanie treści, które realnie pomagają w domu, pracy i rozwoju osobistym. Nie lubię tracić czasu, dlatego piszę krótko i na temat.

Artykuły: 1038

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *