Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co jeszcze kryje kosmos? Ostatnio dokonano odkrycia, które przebija wszystko, co do tej pory znaliśmy. Naukowcy natknęli się na gazowego olbrzyma, którego kształt i skład chemiczny są tak absurdalne, że trudno w nie uwierzyć. Jest tak blisko swojej gwiazdy, że jest dosłownie rozciągnięty, a jego atmosfera składa się niemal wyłącznie z węgla! To odkrycie stawia pod znakiem zapytania wszystko, co dotychczas wiedzieliśmy o powstawaniu planet.
Gazowy gigant o kształcie cytryny krąży wokół martwej gwiazdy
Teleskop Jamesa Webba, nasze najnowsze oko na wszechświat, wykrył coś absolutnie fenomenalnego. Mowa o planecie nazwanej PSR J2322–2650b, oddalonej od nas o 750 lat świetlnych. Dziwaczność tego obiektu polega na tym, że jest to jedyny znany nam gazowy olbrzym spośród 6000 odkrytych, który krąży wokół pulsara – niezwykle gęstego jądra martwej gwiazdy, które samo w sobie nie jest większe od miasta.
Dlaczego planeta przypomina cytrynę?
Kluczem do zrozumienia niezwykłego kształtu planety jest jej ekstremalna bliskość do gwiazdy. PSR J2322–2650b znajduje się zaledwie 1,6 miliona kilometrów od swojego obiektu macierzystego. Dla porównania, Ziemia krąży wokół Słońca w odległości 150 milionów kilometrów. Ta gargantuiczna bliskość sprawia, że obrót planety wokół własnej osi trwa zaledwie 7,8 godziny.
Jednak to nie wszystko. Ogromna grawitacja pulsara dosłownie rozciąga planetę, nadając jej wydłużony, spłaszczony kształt, który naukowcy porównują do cytryny. Warunki panujące na tej planecie są iście piekielne. Ciągłe bombardowanie promieniowaniem gamma i gigantyczne różnice temperatur – od 650°C w nocy do 2030°C w dzień – to ekstremalna rzeczywistość PSR J2322–2650b.
„Niweczona” atmosfera i miliardy diamentów
Prawdziwy szok wywołał skład chemiczny planety. „To nowy typ atmosfery planetarnej, jakiego nikt wcześniej nie widział. Zamiast zwykłych cząsteczek wody, metanu czy dwutlenku węgla, znaleźliśmy czysty węgiel molekularny” – wyjaśnia doktor Michael Zhang z Uniwersytetu w Chicago.
W ekstremalnie gorącej atmosferze unoszą się obłoki sadzy. Co najbardziej zdumiewające, pod ogromnym ciśnieniem we wnętrzu planety węgiel ten prawdopodobnie przekształca się w…
diamenty.
Doktor Peter Gao z Carnegie Institute przyznaje, że reakcja zespołu na pierwsze dane była jednoznaczna: „Nasza wspólna reakcja brzmiała: 'Co to, do diabła, jest?’. To drastycznie różni się od wszystkiego, czego oczekiwaliśmy.”
Zagadka dla naukowców: Jak to możliwe?
Istnienie PSR J2322–2650b łamie wszystkie znane nam modele formowania się planet. Przy tak wysokich temperaturach węgiel powinien łączyć się z innymi atomami, a tymczasem dominuje w czystej postaci, co sugeruje całkowity brak tlenu i azotu. Planeta nie mogła uformować się jako typowy gazowy gigant z powodu tak dziwnego składu.
Nie mogła też powstać z resztek gwiazdy, ponieważ reakcje jądrowe nie tworzą czystego węgla. „Wydaje się, że ten obiekt wyklucza każdy znany mechanizm jego powstawania” – stwierdza doktor Zhang.
Jedna z najlepszych hipotez głosi, że węgiel i tlen mogły krystalizować wewnątrz planety podczas jej stygnięcia. Jednak nawet to nie wyjaśnia, co stało się z innymi gazami. „Miło jest wiedzieć, że nie wiemy wszystkiego. To świetna łamigłówka do rozwiązania” – podsumowuje profesor Roger Romani ze Uniwersytetu Stanforda.
Widząc takie odkrycia, aż trudno uwierzyć, jak wiele tajemnic wciąż skrywa kosmos. Czy sądzisz, że odkryjemy jeszcze więcej planet, które wywrócą nasz dotychczasowy światopogląd o kosmosie?








